Spękana sucha ziemia obok jesiennego lasu — skutki zmian klimatu w Polsce

Jak ocieplenie klimatu zmienia polskie zimy i lata

·

Pamiętasz zimy z dzieciństwa — grubą pierzynę śniegu, sanki, zamarznięte stawy? Dla wielu Polaków to wspomnienie z lat osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych. Dziś klimat w Polsce wygląda inaczej. Zimy są krótsze i cieplejsze, lata gorętsze i bardziej suche, a ekstremalne zjawiska pogodowe — nawałnice, susze, powodzie — zdarzają się częściej i gwałtowniej niż jeszcze dwie dekady temu. To nie kaprysy pogody. To skutki ocieplenia klimatu, które dotykają nasz kraj już teraz.

Polska ociepla się szybciej niż średnia globalna

Polska należy do regionów, które ocieplają się szybciej niż wynosi średnia globalna. Dane Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej pokazują, że w ciągu ostatnich 60 lat średnia roczna temperatura w Polsce wzrosła o około 1,5–2°C. Globalnie wzrost ten wynosi ok. 1,2°C względem epoki przedprzemysłowej. Europa środkowa i wschodnia — w tym Polska — jest jednym z obszarów, gdzie ocieplenie postępuje szczególnie intensywnie.

Dla codziennego życia oznacza to konkretne zmiany: liczba dni z przymrozkami w marcu spadła w Polsce o 30% od lat 1960., a liczba tzw. dni upalnych (powyżej 30°C) wzrosła dwukrotnie. Pierwsze przymrozki jesienią pojawiają się średnio o dwa tygodnie później niż w połowie XX wieku.

Co dzieje się z polską zimą

Tradycyjna polska zima — mroźna, śnieżna, trwająca od listopada do marca — coraz częściej ustępuje miejsca mglistej szarudze z temperaturami balansującymi wokół zera. Pokrywa śnieżna jest cieńsza i utrzymuje się krócej. W nizinnych częściach Polski lata bez trwałej pokrywy śnieżnej stają się normą, a nie wyjątkiem.

Dla rolników to poważny problem. Śnieg pełnił funkcję naturalnego „izolatora” gleby i źródła wody wiosennej. Bez śniegu zimowego gleba zamarza głębiej, a wiosną brakuje zasilania wód gruntowych. Skutek: rosnące ryzyko suszy rolniczej już wczesnym latem. Polskie rolnictwo zanotowało w latach 2018–2020 trzy kolejne susze, które przyniosły straty szacowane łącznie na kilkanaście miliardów złotych.

Lato, które coraz bardziej parzy

Z drugiej strony — polskie lata stają się gorętsze i coraz częściej przerywane ekstremalnymi upałami. Rok 2019 był rekordowy: w lipcu temperatura w Radzyniu przekroczyła 38,9°C — absolutny rekord w historii polskich pomiarów meteorologicznych. Fale upałów nie są już rzadkością, lecz regularnym elementem sezonu letniego.

Upały to nie tylko dyskomfort. To zagrożenie dla zdrowia — szczególnie osób starszych, dzieci i chorych na serce. W czasie europejskiej fali upałów w 2003 roku w samej Francji zginęło ponad 14 tysięcy ludzi. Polska jak dotąd uniknęła takiej katastrofy, ale eksperci ostrzegają, że przy rosnących temperaturach ryzyko śmiertelnych fal upałów rośnie z każdą dekadą.

Deszcz, który przychodzi nie wtedy, kiedy trzeba

Paradoksalnie, zmiany klimatu nie oznaczają w Polsce mniej opadów — oznaczają inny rozkład deszczu w ciągu roku. Opady koncentrują się w krótkich, intensywnych epizodach — nawałnicach, które mogą w ciągu godziny zrzucić tyle wody, co miesięczna norma. Taka woda nie wsiąka w ziemię — spływa po powierzchni, wywołując podtopienia i niszcząc drogi, ale nie zasilając wód gruntowych.

Długie okresy bez opadów między nawałnicami stają się suche. Polskie rzeki — Wisła, Odra, Warta — notują coraz częstsze i głębsze stany niżówkowe latem. W 2022 roku poziom Wisły w Warszawie spadł do poziomu zaledwie kilkudziesięciu centymetrów — najniższego od dziesięcioleci. Ujawnione fragmenty dawnych brodów i pozostałości mostów stały się symbolem polskiej suszy.

Co to oznacza dla polskiej przyrody

Zmiany klimatu wywierają coraz silniejszy wpływ na polskie ekosystemy. Wcześniejsza wiosna zaburza synchronizację między kwitnieniem roślin a pojawianiem się owadów zapylających. Gatunki ciepłolubne — jak śródziemnomorskie owady czy południowoeuropejskie ptaki — poszerzają swoje zasięgi na północ. Jednocześnie gatunki adaptowane do chłodniejszego klimatu — jak głuszec, cietrzew czy niektóre gatunki orchidei z polskich gór — cofają się lub zanikają.

Susze sprzyjają też masowemu wymieraniu kornika drukarza w polskich lasach iglastych. Od 2012 roku Puszcza Białowieska, Bieszczady i Tatry zmagają się z bezprecedensowymi gradacjami tego owada. Osłabione przez suszę i upały świerki przestają wytwarzać żywicę obronną i stają się łatwym łupem. To nie jest wina jednego owada — to efekt suszy, upałów i monokultur leśnych, które tworzą idealne warunki dla gradacji.

Co możesz zrobić?

Zadbaj o retencję wody na swojej działce: ogród deszczowy, beczka na wodę deszczową, oczko wodne lub choćby warstwa mulczu na grządkach — każde z tych rozwiązań pomaga zatrzymać wodę tam, gdzie jest potrzebna. Jeśli masz wpływ na zagospodarowanie terenu wokół domu lub bloku, zaproponuj zastąpienie betonu i asfaltu trawnikiem lub ogrodem — każdy metr przepuszczalnej powierzchni ma znaczenie dla lokalnego obiegu wody.