Stary las z omszałymi skałami — polskie parki narodowe i bioróżnorodność

Parki narodowe w Polsce zajmują 1% kraju — to stanowczo za mało

·

Polska to kraj niezwykłej przyrody — puszcze, bagna, górskie hale, niziny pełne ptaków i rzeki tętniące życiem. Mamy Tatry, Białowieżę, Bieszczady, Biebrzę. Wydawałoby się, że taki kraj powinien być liderem ochrony przyrody w Europie. Tymczasem parki narodowe zajmują w Polsce zaledwie 1% powierzchni kraju — jeden z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. To zdecydowanie za mało, żeby skutecznie chronić to, co mamy.

Jeden procent — co to oznacza w praktyce

W Polsce mamy 23 parki narodowe o łącznej powierzchni około 317 tysięcy hektarów. Dla porównania: sam park narodowy Yellowstone w USA zajmuje blisko 900 tysięcy hektarów. Niemcy chronią ścisłą ochroną ponad 3% powierzchni, Austria ponad 3%, a Słowacja — nasz południowy sąsiad — blisko 4%. Polska, mimo wyjątkowego bogactwa przyrodniczego, plasuje się w dolnej ćwiartce europejskich rankingów ochrony przyrody.

Unijna strategia bioróżnorodności na rok 2030 zakłada objęcie ścisłą ochroną 10% lądowego terytorium każdego państwa członkowskiego. Żeby spełnić ten wymóg, Polska musiałaby dziesięciokrotnie zwiększyć powierzchnię parków narodowych — lub stworzyć inne formy ochrony ścisłej o równoważnym rygorze. Bez zdecydowanych działań cel ten będzie nieosiągalny.

Dlaczego tak mało?

Tworzenie nowych parków narodowych w Polsce blokuje kilka nakładających się na siebie problemów. Pierwszy to prawa własności: w odróżnieniu od wielu krajów zachodnich, w Polsce wiele terenów cennych przyrodniczo należy do prywatnych właścicieli lub samorządów, które obawiają się ograniczeń w użytkowaniu ziemi. Żaden nowy park narodowy nie może powstać bez zgody lokalnych samorządów — a ta zgoda jest rzadka, bo lokalne społeczności boją się ograniczeń dla rolnictwa i turystyki.

Drugi problem to polityczne obawy przed konfliktem z grupami lobbystycznymi: myśliwymi, leśnikami, rolnikami i deweloperami. Parki narodowe wstrzymują polowania, ograniczają wycinkę i blokują zabudowę. Dla każdej z tych grup to zagrożenie interesów, które przekłada się na presję polityczną skutecznie blokującą nowe inicjatywy ochronne.

Co chronimy — i co tracimy bez ochrony

Polska jest jednym z niewielu krajów europejskich, które zachowały duże obszary naturalnych siedlisk. Puszcza Białowieska to ostatni nizinny las pierwotny w Europie. Bagna Biebrzańskie to największy torfowiskowy kompleks na niżu europejskim. Bieszczady kryją największą w Polsce i jedną z największych w Europie populację niedźwiedzia brunatnego, wilka i rysia. To skarby o wartości nie tylko przyrodniczej — ale i kulturowej, turystycznej i naukowej.

Bez ochrony te siedliska kurczą się i fragmentują. Drogi, zabudowa i intensywne rolnictwo otaczają wyspy przyrody coraz ciaśniejszym kordonem. Izolacja populacji zwierząt prowadzi do chowu wsobnego i spadku odporności genetycznej. Gatunki wymagające dużych terytoriów — jak wilk, ryś czy orzeł bielik — potrzebują spójnych korytarzy ekologicznych łączących chronione obszary. Bez tych korytarzy nawet duże parki stają się genetycznymi wyspami.

Parki, które mogłyby powstać

Od lat środowiska przyrodnicze postulują powołanie kilku nowych parków narodowych. Projekt Turnickiego Parku Narodowego w Bieszczadach — chroniłby jeden z największych w Polsce kompleksów starych lasów iglastych. Projekt Mazurskiego Parku Narodowego — jedyne jeziora mazurskie wciąż nie mają pełnej ochrony. Projekt Parku Narodowego Puszczy Karpackiej. Żaden z tych projektów nie doczekał się realizacji mimo wieloletnich starań przyrodników i organizacji pozarządowych.

Tymczasem Polska zarządza lasami państwowymi o powierzchni prawie 8 milionów hektarów — to jeden z największych zasobów leśnych w Europie. Wydzielenie choćby kilku procent tych lasów pod ścisłą ochronę nie wymaga wykupu prywatnych gruntów ani konfliktu z właścicielami. Wymaga jedynie decyzji politycznej.

Ochrona przyrody to patriotyzm

Polska przyroda to część polskiego dziedzictwa — tak samo jak zabytki, literatura i język. Puszcza Białowieska jest tak samo polska jak Zamek Wawelski. Rzeka Biebrza jest tak samo polska jak Stare Miasto w Warszawie. Dbanie o nie to nie kaprys ekologów — to troska o to, co po nas zostanie.

Kraje, które zadbały o swoje parki narodowe, nie zbiedniały — wprost przeciwnie. Turystyka przyrodnicza przynosi ogromne dochody i buduje lokalne miejsca pracy. Czysty powietrz, czysta woda i zdrowe ekosystemy to nie koszty, lecz inwestycja w jakość życia przyszłych pokoleń.

Co możesz zrobić?

Odwiedź jeden z polskich parków narodowych — i zostaw tam pieniądze. Wstęp, noclegi, lokalne jedzenie, przewodnicy — każda złotówka wydana w parku udowadnia, że ochrona przyrody ma sens ekonomiczny. Jeśli chcesz pójść dalej, podpisz i udostępnij petycje organizacji takich jak WWF Polska, Towarzystwo Przyrodnicze Bocian czy ClientEarth, które aktywnie lobbują za powiększeniem systemu parków narodowych.